Eko pieluszki


Dlaczego warto?  

Zdecydowaliśmy się na pieluszki wielorazowe z jednej strony – bo ekologicznie, bo jedno dziecko produkuje około półtorej tony pieluszkowych śmieci (przy używaniu jednorazówek), a z drugiej… bo to takie śliczne:)… ok. też, ale i ekonomiczne.



Pieluszki wielorazowe są zdrowsze bo nie zmieniają temperatury po „napełnieniu”. Jednorazówki podwyższają miejscowo temperaturę o 1-2 stopnie (nie ma wentylacji), co może być niebezpieczne szczególnie dla chłopców (nie przez przypadek jądra są na wierzchu – mają się chłodzić). Nie wiadomo jeszcze jaki ma to wpływ na późniejszą płodność mężczyzn – ci wychowani na pieluchach jednorazowych dopiero zaczynają wchodzić w odpowiedni wiek (poza tym podejrzewam, że koncerny pieluszkowe skutecznie blokują takie badania). Często też chemia zawarta w jednorazówkach uczula dzieci i wysusza skórę. W pieluszkach wielorazowych dziecko znacznie szybciej czuje wilgoć (choć jest sporo nowoczesnych rozwiązań, które utrzymują ją z dala od skóry) i wielu rodziców tego właśnie się boi. Ja jednak widzę dobre strony – dziecko uczy się komunikować, że ma mokro, przez co krócej jest narażone na kontakt ze swoimi siuśkami i, co znacznie bardziej niebezpieczne – kupką.

Dzięki pieluszkom wielorazowym dziecko dużo szybciej uczy się korzystać z nocnika. Kiedyś rozmawiałam o pieluszkach z moją mamą, opowiadałam jej jakie to fajne i niektóre patenty wystarczą do końca okresu pieluchowania, czyli tak do końca 2 lub nawet 3 roku życia. Na co moja mama zrobiła wielkie oczy ”Coooo… 2 lata? … ja ci wyjęłam pieluchę jak skończyłaś rok, kilka razy zlałaś się w majtki, a potem ładnie robiłaś wszystko do nocnika”. To dopiero była motywacja żeby uczyć dziecko korzystania z nocnika – niechęć do prania i prasowania pieluszek:)

Pieluszki i akcesoria

Są trzy rodzaje pieluszek wielorazowych:
- All-in-one, czyli wszystko w jednym – wyglądają i zachowują się jak jednorazówki, tylko że po użyciu wrzuca się je do pralki. Te są najdroższe między innymi dlatego, że trzeba ich najwięcej kupić.
- Kieszonki – mają warstwę zewnętrzną (nieprzepuszczalną) i wewnętrzną trzymającą wilgoć z dala od ciała dziecka (najczęściej polarową). Do środka kieszonki wkłada się pieluszki składane lub wkłady chłonne (kupowane osobno). Trzeba je zmieniać co kilka siknięć i po każdej „grubszej sprawie”.
- Pieluszki składane lub formowane – tu zaliczana jest popularna tetra, ale też pieluszki z bawełny organicznej, flanelowe, muślinowe i z mikrofibry. Ja wrzucam też do tego worka również wkłady chłonne, które można stosować identycznie jak pieluszki składane. Pieluszki takie potrzebują tak zwanego otulacza, czyli specjalnych majtek, które nie przepuszczają wilgoci na zewnątrz.

Decydując się na pieluszki wielorazowe dobrze od razu kupić trochę dodatkowych akcesoriów. Bibułki higieniczne stosuje się w celu łatwego usunięcia z pieluszki kupki. Są one biodegradowalne, więc wraz z zawartością mogą wylądować w toalecie. Dodatek antybakteryjny – przydaje się do prania ubrudzonych pieluch, można to robić przy niższych temperaturach (nawet 40 stopniach) i nie przejmować się zarazkami nawet piorąc pieluchy razem z ubrankami (bo tak właśnie się je teraz pierze – bez gotowania i innych upierdliwych zabiegów). Ja kupiłam jeszcze worek na zużyte pieluchy, który będę mogła zabierać ze sobą podczas wyjść z domu. Oczywiście gadżetów jest całe mnóstwo – w końcu pieluchy wielorazowe robią się modne – ale tak jak przy wszystkim, proponuję zachować umiar.

Mój zestaw

Dość długo zastanawiałam się co kupić, czytałam o rodzajach pieluszek, wchodziłam na strony producentów i sugerowałam się opiniami użytkowników. Zestaw, na który zdecydowałam się na początek wygląda tak:
- 5 otulaczy – 2 dla najmniejszych dzieciaków (3-6kg) i 3 „rosnące z dzieckiem” – dzięki systemowi nap możliwa jest regulacja wielkości otulacza
- 10 pieluch tetrowych (tetra niebielona – bardziej ekologiczna)
- 60 małych ręczniczków (IKEA) – polecanych jako wkłady na wielu pieluszkowych stronach
- 9 wkładów chłonnych, które będą szczególnie przydatne w nocy i podczas wyjść
- worek na zużyte pieluchy
- bibułki higieniczne – 2 opakowania
- dodatek antybakteryjny do prania – 4 opakowania
Zapłaciłam za wszystko około 550 zł (tyle mniej więcej wydałabym na jednorazówki na jakieś 5 miesięcy) i większość posłuży mi do końca okresu pieluchowania.

Praktyka

W praktyce pieluszki wielorazowe sprawdzają się super. Na początku troszeczkę wyciekało bokami, bo Panna Lulu była malutka i sypiała na boku. Teraz nie ma już żadnego problemu. Najlepiej sprawdzają się otulacze dla maluchów (rozmiar 0) i mimo, że Panna Lulu przekroczyła już 6 kg cały czas świetnie na nią pasują. Niestety są już trochę pobrudzone, ale podobno słońce jest dobre na wszystko – zobaczymy na wiosnę:) Na początek wygodniejsze są otulacze na rzepy niż na napy, ale podobno później sprawdzają się napy, bo dziecku nie jest tak łatwo samemu sobie je odpiąć.

Do otulacza wkładam po dwa ręczniczki złożone na pół. Na samym początku wystarczył jeden, ale tak od drugiego miesiąca to było za mało. Na noc stosuję wkład chłonny z jednym ręczniczkiem. Wkłady te mają jeszcze jedną dobrą cechę – trzymają wilgoć z dala od pupy. Pieluszki tetrowe są jeszcze trochę za długie (po złożeniu na 6, innego składania nie obmyśliłam) – będą na później. Na początku stosowałam też papierki jednorazowe (biodegradowalne), ale jakoś tak niefajnie przyklejały się do pupy, więc na razie z nich zrezygnowaliśmy. Zużyte pieluszki wrzucam do szczelnie zamykanego wiaderka, czasem wkrapiam kilka kropel olejku z drzewka herbacianego, który działa antybakteryjnie.

Pranie wielorazówek nie nastręcza żadnych problemów. Najpierw wrzucam do pralki zabrudzone pieluszki i włączam płukanie i wirowanie, potem dorzucam resztę prania (zarówno brudy Panny Lulu jak i nasze), wlewam płyn do prania, środek odkażający i piorę w 60 stopniach. Planują wkrótce obniżyć temperaturę prania do 40 stopni, bo Panna Lulu jest już coraz mniej wrażliwa.   

Po pół roku

Panna Lulu jest drobną istotką i dopiero po pół roku wyrosła z najmniejszych rozmiarowo otulaczy. Zamieniłam je więc na otulacze all-size. Ręczniczki też trafiły do przechowalni (bądź na śmietnik - te najmocniej ubrudzone) i zapanowała era tetry. Na początku kupiłam 10 sztuk tetry niebielonej i oczywiście okazało się to zdecydowanie za mało. Poratowały mnie przyjaciółki starymi pieluszkami ich dzieci (używanymi do buzi, bo przyjaciółki do eko nie należą). Mam ich więc koło 40, dodatkowo kilka wkładów chłonnych i ręczniczków - trochę większych niż te startowe. Wystarczy pranie co 2 dni.

Zaczęłam używać papierki jednorazowe, ale mnie nie przekonują. Właściwie przy każdym przewijaniu powinno się je zmieniać, bo są trochę wilgotne, poza tym przyklejają się do pupy, co mi się nie podoba. Zrezygnowałam z nich, bo choć kupka Panny Lulu po wprowadzeniu nowych pokarmów do diety stała się bardziej zwarta, to całkiem nieźle się ją spłukuje z pieluszek w umywalce lub strząsa do toalety.

Po 9 miesiącach

Jest ciepło i Panna Lulu dużo pije, a co za tym idzie dużo siusia. Przyzwyczajam ją już do nocnika, ale mimo wszystko sporo tego zostaje na pieluszce. Zaczynają się problemy. Niestety często tetra nie wystarcza i następuje wyciek. Najgorzej jest w nocy, nawet wkłady chłonne nie dają rady, trzeba przewijać na śpiocha.

Dokupiłam pieluszki - kieszonki, głównie z myślą o nocy i dalszych wyjściach. Sprawdzają się nieźle, są wygodne i przede wszystkim trzymają wilgoć z dala od pupy dziecka, ale mało praktyczne. Po każdym zmoczeniu powinno się wymienić całą pieluchę, bo polar jest jednak trochę wilgotny. Czasem suszę po jednym użyciu i używam raz jeszcze, ale to mało higieniczne, więc nieczęsto. Problemem może być również zatłuszczenie warstwy polaru, należy wtedy uprać pieluszkę w płynie do naczyń. Ewentualnie można je też używać jako otulacza.

Nie chcę robić reklamy (ani antyreklamy) żadnej firmie, ale postanowiłam zrobić zestawienie pieluszek i akcesoriów, których używam, może komuś się to przyda. 



Otulacze i kieszonki:
Toots Boots - dla noworodków - bardzo fajne otulacze kupione w przyzwoitej cenie w promocji - 45zł za 2 sztuki (nie wiem czy promocja jest permanentna, czy już się niestety skończyła), wygodne dla maluszka, idealnie pasują do niego ręczniczki z Ikei, wykonane są z dobrej jakości materiału PUL  (który nie przepuszcza wilgoci na zewnątrz, ale oddycha - w przeciwieństwie do jednorazówek).
Flip - otulacz all size - bardzo popularny, ma dobre recenzje na forach, wykonany z bardzo dobrego jakościowo materiału PUL, dostępny w wielu kolorach, ja posiadam w wersji na 4 napy, szybko schnie. Prawdopodobnie nie zdarza się to zbyt często, ale mnie odpadła jedna napa i bardzo mi się to nie podoba :( 
Weehuggers - ładne wzory i kolory,ale cena jest naprawdę wysoka (ok 70 zł za sztukę), PUL pokryty jest z zewnątrz bawełną, może to i ładne, ale wolniej schnie, szybciej też trzeba prać, bo materiał jest wilgotny, gdy pieluszka nie daje rady. Ma dodatkowe falbanki, które utrzymują zawartość w pieluszce.
Babyetta - polska firma rodzinna (lubię takie) szyjąca naprawdę piękne otulacze i kieszonki. Wzory są super, tylko cena mogłaby być trochę niższa (50-60zł za sztukę). Mnie niestety wewnętrzna warstwa PUL, który nie jest najlepszy gatunkowo, trochę się odwarstwiła i przerwała, w tym miejscu niestety przecieka (ale na szczęście reklamacja została przyjęta i mam już nowy otulacz)  
Bobolider - też polskie, ale niestety chyba w Polsce nie szyte, bardzo tanie (koło 20zł za sztukę) i niezłe gatunkowo. Ja kupiłam kieszonki i jestem z nich zadowolona, choć sama idea kieszonek nie do końca mnie przekonuje. 
Close Parent Pop In - bardzo fajne i niedrogie, wygodne i szybko schną, przejęłam po koleżance której córka się w otulacz nie mieściła, rzeczywiście jest mniejszy niż standardowe, ale nam to akurat odpowiada (stawiam go na pierwszym miejscu jeżeli chodzi o wygodę!)

Pieluszki i wkłady chłonne:
Ręczniczki KRAMA (Ikea) - świetne na pierwsze miesiące, składane na pół, na początku wkładane do otulacza pojedynczo, potem po dwie 
Tetra - stara, dobra, sprawdzona, daje radę na co dzień w nocy potrzebne są cięższe działa.
Wkłady BambinoMio - chłonne, ale dość sztywne. Mam wrażenie, że nóżki są w nich zbyt szeroko.
Wkłady Close Parent pop-in - mają dziwny kształt, nie do końca je rozumiem, ale chłoną dobrze. Nie wypełniają całego otulacza, więc stosuję je razem z ręczniczkami.
Wkłady Bobolider - razem z kieszonkami kupiłam wkłady bambusowe, ale mogłyby być bardziej chłonne. Niestety żadne wkłady nie są w stanie utrzymać w suchości pościeli Panny Lulu, trzeba przewijać w trakcie snu. 

Ocena sposobów zapięcia otulaczy:
Rzepy - bardzo wygodne, ale przy dłuższym stosowaniu mogą się wyginać, trzeba uważać i równo zapinać, żeby nie podrapać brzuszka, małe dziecko może się obudzić od dźwięku odrywania rzepa (kiedy chce się przewinąć na śpiocha), a duże podobno szybko się uczy same je odpinać (zasłyszane). Mimo pewnych niedogodności dla mnie najwygodniejsze.
Dwa rzędy nap - Wydają się być wygodniejsze dla dziecka niż te z jednym rzędem, ale zdecydowanie trudniej się je rozpina kiedy trzeba szybko posadzić dziecko na nocnik.
Jeden rząd nap - mam wrażenie, że otulacz gorzej się trzyma i wpija się w brzuszek, producenci za to twierdzą, że jest to wygodniejsze dla dziecka, które zaczyna się ruszać (niestety moje dziecko nie jest w stanie się jeszcze wypowiedzieć). 

3 komentarze:

  1. Ja polecam te ekopieluszki https://eko-banka.pl/pl/p/EKO-pieluchy-jednorazowe-no.1%2C-2-5-kg%2C-26-szt-NATY/865 są jednorazowe , kupiłem je dla swojego synka i powiem że są naprawde fajne , polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również stosuję czasami eko jednorazówki, tutaj kupuję: http://bobomio.pl/pieluchy/eko-jednorazowe - przy karcie stałego klienta pojawiają się spore zniżki, polecam sprawdzić. Generalnie jednak stosuję wielorazowe, jednorazówki kupiłam w grudniu, zakładam je głównie na basen albo na jakieś wyjścia. Tak jedziemy z wielo i jest super <3

    OdpowiedzUsuń