czwartek, 25 października 2012

Eko testy, cz. 2

Tym razem kosmetyki dla dzieci, ekologiczne ma się rozumieć. Kupiłam Pannie Lulu kilka specyfików i mam nadzieję, że dzięki temu ograniczę chemikalia, z którymi prawie wszędzie można mieć do czynienia. Przede wszystkim zależy mi, żeby Panna Lulu nie miała do czynienia z:
- parabenami - środkami konserwującyumi,  które prawdopodobnie są rakotwórcze, 
- olejami mineralnymi (parafina, silikon), które zatykają pory, mogą wysuszać skórę, odkładają się w nerkach i wątrobie, 
- PEG czyli glikolem propylenowym stosowanym jako rozpuszczalnik i emulgator, prawdopodobnie rakotwórczym ponadto wysuszającym skórę, zaburzającym pracę nerek, wątroby i układy nerwowego. 
Lista jest oczywiście dłuższa, wymieniłam tylko najczęściej stosowane świństwa.
W związku z tym zdecydowałam się na zakup: pasty do zębów, płynu do kąpieli, stosuję też ekologiczny olej kokosowy do smarowania ciała.

Ekologiczna pasta do zębów nie zawiera fluoru. Z jednej strony nie powinien być on podawany tak małym dzieciom, z drugiej prawdopodobnie wcale nie ma potrzeby dodawania go do past do zębów, bo wystarczająco dużo dostajemy go z pokarmem. W skład pasty wchodzi: kreda, woda, gliceryna roślinna, polisacharydy roślinne, mirra i olejek z kopru włoskiego. Składniki roślinne pochodzą z rolnictwa ekologicznego. Takie składniki umożliwiają usuwanie zanieczyszczeń, działają bakteriostatycznie i łagodząco. Gdyby tylko Panna Lulu chciała te zęby myć.
Ponieważ Panna Lulu miewa problemy ze skórą, która czasem jest przesuszona, kupiłam jej płyn do kąpieli dla skóry atopowej. W skład preparatu wchodzi olejek ze słodkich migdałów (niestety na odległej pozycji) i lilia wodna. Niestety nie doczytałam składu przed zakupem, uległam etykietce "eko" i chociaż 99% składników jest pochodzenia naturalnego, to tylko 1% z nich pochodzi z rolnictwa ekologicznego. Stosuje się go bardzo przyjemnie, fajnie się pieni, ładnie pachnie, skóra dziecięcia jest gładka, ale następnym razem poszukam czegoś innej firmy (niestety nie znalazłam jeszcze ekologicznych kosmetyków produkcji polskiej, a bardzo bym chciała!). 
Olej kokosowy bardzo dobrze się sprawdza jako balsam do ciała. W temperaturze pokojowej (ok. 20 stopni) znajduje się w formie stałej, dobrze się rozprowadza, szybko wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, skóra jest miękka i gładka. Kupiłam go jakiś czas temu, kiedy Panna Lulu miała jeszcze problemy z suchą skórą i niestety okazał się zbyt słabo nawilżający. Po kilku tygodniach stosowania wróciłam do mało ekologicznego emolientu (jednak bez olejów mineralnych). Teraz, kiedy problemy ze skórą Panny Lulu minęły, mam nadzieję bezpowrotnie, z powrotem zaczęłam ją smarować olejem kokosowym.
Jeszcze tylko brakuje mi ekologicznego kremu do pupy, chociaż stosuję go rzadko, ale mimo wszystko by się przydał, bo wszystkie kremy apteczne zawierają niestety oleje mineralne. 

5 komentarzy:

  1. a próbowałaś do kąpieli zamiast płynu dodac oleju koko? bo ze stosowaniem olejów tez jest tak, ze na suchą skórę raczej nie, bo zatykają pory :)
    my nie uzywamy niczego poza tym, ani szamponu, ani mydła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, tego sposobu nie znam, ale mam głęboko zakorzenione, że kąpiel to się musi trochę chociaż pienić:)

      Usuń
  2. Serdecznie zapraszamy na Halloweenowy konkurs gdzie do wygrania jest bon o wartości 40zł do zrealizowania w księgarni Gandalf :)
    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/10/halloweenowa-niespodzianka.html

    Z góry bardzo przepraszam za spam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest Polska firma :) Tylko droga :( Phenome. A tak poza tym http://www.biochemiaurody.com/ Tutaj możesz sobie sama zrobić kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo chętnie będę robić sama kosmetyki... w przyszłości, na razie jestem na etapie pieczenia chleba:)

      Usuń